PETYCJA OBYWATELSKA
Działając jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, na podstawie art. 2 ustawy z dnia 11 lipca 2014 r. o petycjach, wnoszę niniejszą petycję w interesie publicznym, w interesie ochrony dobra wspólnego, jakim jest humanitarne traktowanie zwierząt i przestrzeganie prawa, a także w interesie Konrada Kuźmińskiego i Eryka Złotego, prosząc o podjęcia pilnych działań przez Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego, Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Prezesa Sądu Okręgowego w Sieradzu w związku z wyrokami zapadłymi w sprawach sygn. akt II W 469/24 Sądu Rejonowego w Sieradzu z dnia 8 maja 2025 r. oraz II Ka 192/25 Sądu Okręgowego w Sieradzu z dnia 8 października 2025 r.
W szczególności wnoszę o złożenie kasacji od wyroku Sądu Okręgowego w Sieradzu, sygn. akt II Ka 192/25, na podstawie art. 110 § 1 k.p.w., z powodu rażącego naruszenia prawa mającego istotny wpływ na treść orzeczenia, polegającego na błędnym przyjęciu, iż interwencyjny odbiór zwierzęcia w trybie art. 7 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt może stanowić kradzież w rozumieniu art. 119 k.w.
Ponadto wnoszę o podjęcie działań nadzorczych i organizacyjnych przez Prezesa Sądu Okręgowego w Sieradzu w zakresie zapewnienia jednolitości orzecznictwa i prawidłowej wykładni prawa, zgodnej z zasadą humanitarnego traktowania zwierząt oraz orzecznictwem sądów powszechnych i administracyjnych.
Szanowni Państwo,
jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, kierując się troską o dobro wspólne, jakim jest ochrona praworządności i humanitarnego traktowania zwierząt, wnoszę niniejszą petycję w związku z rażąco niesprawiedliwymi orzeczeniami zapadłymi w sprawach o sygn. akt II W 469/24 oraz II Ka 192/25, w których przedstawiciele Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt – Konrad Kuźmiński i Eryk Złoty – zostali uznani winnymi rzekomej kradzieży psa, za co wymierzono im grzywny w wysokości 600 zł.
Takie rozstrzygnięcie budzi sprzeciw nie tylko ze względów moralnych, ale i prawnych bowiem stanowi przykład rażącego naruszenia prawa materialnego oraz błędnej wykładni art. 7 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt, prowadzącej do wypaczenia sensu tego przepisu.
W dniu 7 stycznia 2024 roku, w miejscowości Brąszewice, ul. Ks. Nierychlewskiego 1, przedstawiciele DIOZ przeprowadzili interwencję w sytuacji skrajnego zagrożenia życia zwierzęcia. Pies rasy mieszanej był trzymany na łańcuchu, w dziurawej budzie bez wyściółki, bez szczepień, w otoczeniu śmieci i pustych butelek po alkoholu. Tego dnia Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej ogłosił alert o siarczystych mrozach, a temperatura wynosiła od –7 do –10°C. Zwierzę to nie miało zapewnionej ochrony przed zimnem, ani minimalnych standardów bytowych. Każdy racjonalny człowiek w tej sytuacji musiałby stwierdzić, że życie i zdrowie psa są bezpośrednio zagrożone.
Działanie przedstawicieli DIOZ, polegające na odebraniu psa w trybie art. 7 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt, było czynnością ustawową i konieczną. Odbiór zwierzęcia został przeprowadzony jawnie, w obecności świadków, a o fakcie tym powiadomiono właściwy organ, w tym prokuratura, policja oraz organ gminy, co w pełni odpowiada wymogom formalnym przewidzianym przez ustawodawcę. Mimo tego, sądy obu instancji uznały, że doszło do kradzieży w rozumieniu art. 119 k.w., przyjmując, że pies miał „dobre warunki bytowania”. To rozstrzygnięcie jest absurdalne, rażąco sprzeczne z zasadami logiki, doświadczenia życiowego i obowiązującym prawem.
Konradowi Kuźmińskiemu i Erykowi Złotemu zarzucono, że „w dniu 7 stycznia 2024 roku w msc. Brąszewice, ul. Ks. Nierychlewskiego 1, gm. Brąszewice, pow. sieradzkiego, z terenu nieogrodzonej posesji dokonali kradzieży psa rasy mieszanej trzymanego na uwięzi przy pomocy łańcucha, powodując straty w wysokości 300 zł”, a następnie wyrokami Sądu Rejonowego w Sieradzu (sygn. II W 469/24 z dnia 8 maja 2025 r.) oraz Sądu Okręgowego w Sieradzu (sygn. II Ka 192/25 z dnia 8 października 2025 r.) zostali oni uznani winnymi i skazani na grzywnę w wysokości po 600 zł każdy. Orzeczenia te stoją w rażącej sprzeczności z obowiązującym porządkiem prawnym i dorobkiem judykatury, albowiem w wyroku Sądu Okręgowego Warszawa–Praga z dnia 5 marca 2018 r., sygn. VI Ka 717/17, jednoznacznie stwierdzono, że przedstawiciel organizacji społecznej działający w trybie art. 7 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt nie może odpowiadać za przywłaszczenie, skoro realizuje ustawowy obowiązek ochrony życia i zdrowia zwierzęcia, a nie dąży do uzyskania jakiejkolwiek korzyści. Jeszcze dobitniej podkreśliła to uchwała siedmiu sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 24 lutego 2020 r. (II OPS 1/19), która wskazała, że interwencyjny odbiór zwierząt w trybie art. 7 ust. 3 stanowi czynność władczą (imperium) o charakterze policyjnym, mieszczącą się w zakresie policji administracyjnej, a przedstawiciele organizacji społecznych wykonują tu zadania równorzędne funkcjonariuszom publicznym. Skazanie osób, które w siarczysty mróz odebrały psa z łańcucha i dziurawej budy, to nie tylko rażące naruszenie prawa materialnego, ale także moralny skandal – zamienia bowiem ustawowy obowiązek ratowania życia w przestępstwo, a obrońców zwierząt w rzekomych złodziei, wysyłając społeczeństwu dramatyczny sygnał, że cierpienie zwierząt w Polsce jest tolerowane, a ratowanie ich życia – karane.
Zgodnie z art. 110 § 1 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia, kasacja może być wniesiona w przypadku innego rażącego naruszenia prawa, które miało istotny wpływ na treść orzeczenia. W niniejszej sprawie doszło do rażącego naruszenia poprzez przyjęcie, że odbiór zwierzęcia na podstawie art. 7 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt stanowi kradzież. Jest to całkowite odwrócenie intencji ustawodawcy i pogwałcenie fundamentalnej zasady humanitarnego traktowania zwierząt, zawartej w powyższej ustawie.
Sądy obu instancji całkowicie zignorowały obowiązek interwencyjnego odbioru zwierzęcia w razie zagrożenia jego życia i zdrowia, bogate orzecznictwo sądów administracyjnych i powszechnych, wskazujące, że odbiór w trybie art. 7 ust. 3 nie jest przywłaszczeniem, a także fakt, że wartość psa nie została w żaden sposób ustalona w oparciu o obiektywne dowody, a psy nierasowe są wyłączone z obrotu handlowego (res extra commercium).
Ten wyrok to kneblowanie ust organizacjom ochrony zwierząt, to próba zastraszenia ludzi, którzy w imię prawa i człowieczeństwa stają po stronie istot słabszych. To także jawne przyzwolenie na cierpienie i śmierć zwierząt, które w XXI wieku powinny mieć zagwarantowaną ochronę, a nie być pozostawione w łańcuchach, dziurawych budach i w zimowym mrozie.
Sąd, który odważył się stwierdzić, że pies uwiązany na łańcuchu, w dziurawej budzie, przy minusowej temperaturze, miał „dobre warunki bytowania”, wysłał społeczeństwu przerażający sygnał: że w Polsce można traktować zwierzęta jak przedmioty, że można je skazywać na cierpienie, a jedyną karą spotykającą sprawców będzie obojętność organów państwa. Za to ci, którzy ratują – będą piętnowani, skazywani i ośmieszani.
Takie podejście to skandal, hańba i zaprzeczenie fundamentów państwa prawa. To promocja patologii, nieludzkich praktyk i brutalnego traktowania zwierząt, a zarazem pogwałcenie prawa naturalnego, prawa stanowionego i wartości moralnych, które powinny być wspólnym fundamentem wspólnoty prawnej i społecznej.
W imię ochrony dobra wspólnego, jakim jest prawo i moralny obowiązek ochrony zwierząt, wzywam Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego oraz Rzecznika Praw Obywatelskich do niezwłocznego wniesienia kasacji na korzyść skazanych i uchylenia wyroku Sądu Okręgowego w Sieradzu z dnia 8 października 2025 r. (II Ka 192/25).
Zwracam się także do Prezesa Sądu Okręgowego w Sieradzu o bezzwłoczne podjęcie działań nadzorczych i organizacyjnych, które w przyszłości uniemożliwią podobne wypaczenia prawa, kompromitujące wymiar sprawiedliwości w oczach społeczeństwa i ośmieszające Polskę na arenie międzynarodowej.
Nie wolno karać ludzi za to, że ratowali zwierzę przed cierpieniem i możliwą śmiercią. Nie wolno przykładać pieczęci sądowej do sytuacji, które dla każdego rozsądnego człowieka są oczywistym przykładem znęcania się. Pies to nie rzecz. Pies to istota czująca, zdolna do odczuwania bólu, zimna i strachu. Odebranie go z łańcucha, z dziurawej budy, w dniu siarczystego mrozu, było aktem odwagi i obowiązku wynikającego z prawa i moralności, a nie czynem zabronionym.
Skazując tych, którzy ratują, a uniewinniając tych, którzy katują, sąd nie tylko sprzeniewierza się literze i duchowi prawa, ale staje się współodpowiedzialny za cierpienie zwierząt. Tego nie wolno tolerować.
